|
Medytacja świadomego oddechu Technika ta bardzo przypomina Zazen. Kluczowe w niej jest utrzymywanie wyprostowanej pozycji. Siadamy na podłodze, poduszce lub krześle i zamykamy oczy (ale nie do końca – tak jak w Zazen). Następnie balansujemy lekko ciałem, aby znaleźć odpowiedni punkt ciężkości. Jeśli zaś chodzi o głowę, utrzymujemy ją po prostu „normalnie” z uszami w jednej linii z ramionami. Staramy się oddychać świadomie. Przy wdechu wypinamy brzuch do przodu pozwalając na swobodne wpłynięcie powietrza. Dzięki temu przepona obniży się, a dolna partia płuc uzyska więcej miejsca, co spowoduje wprowadzenie powietrza. Kontynuując wdech wprowadzamy powietrze do środkowej części płuc, a następnie do ich górnej części. Wydech zaczynamy znów od brzucha, mocno go wciągając, świadomie wypychając powietrze. Szybkość oddechu jest kwestią indywidualną – pozwólmy organizmowi, aby samoistnie ustalił naturalny dla siebie rytm oddychania. Podczas oddechów zwracamy uwagę na nagły spokój, który pojawia się w chwili gdy organizm uzyskuje równowagę pomiędzy wydechem, a kolejnym wdechem. Jesteśmy tym całkowitym stanem równowagi pojawiającym się na początku i końcu cyklu oddechowego. W myślach liczymy każdy wdech. Gdy dojdziemy do 10 zaczynamy od nowa. Jeśli się rozkojarzymy w trakcie liczenia, zaczynamy wówczas od nowa. Pamiętajmy, że podczas medytacji oczyszczamy umysł ze wszystkich myśli. Staramy się utrzymać całą świadomość wyłącznie przy oddechu. Gdy w naszej głowie pojawi się jakaś myśl, od razu z wydechem spokojnie pozwalamy jej odpłynąć, po czym wracamy do liczenia. Medytację tę praktykujemy ok. od 20 do 30 minut o dowolnej porze dnia. Może być używana jako wstęp do innych technik medytacyjnych, np. do Zazen. Medytacja dynamiczna Przede wszystkim potrzebujemy odrobinę prywatnej, spokojnej przestrzeni, na tyle rozległej, by móc po niej spacerować. Przygotowujemy się do niej siedząc w ciszy, aż osiągniemy wewnętrzny spokój (można w tym celu użyć medytacji świadomego oddechu). Na początku stoimy przez chwilę w miejscu. Następnie staramy się pozbyć napięcia z mięśni pozwalając im poruszać się samoistnie. Należy pamiętać, aby nie rozkazywać ciału - inicjatywa ruchu ma „wyjść” z niego sama. Wczuwamy się w naturalny ruch ciała. „Wszystkie chwyty dozwolone” – można tańczyć, skakać, czy też delikatnie poruszać się w miejscu, pod warunkiem, że wykonujemy to w sposób spontaniczny i naturalny. Wsłuchując się w „śpiew” ciała powtarzamy każdy ruch, który wydaje się właściwy. Medytacja dynamiczna nie wymaga utrzymywania czystego, pustego umysłu. Nie powstrzymujemy myśli, ale też ich nie inicjujemy. Pozwalamy ciału działać samemu i nie wpływamy na niego z poziomu umysłu. Medytację wykonujemy od 20 do 30 minut, dwa razy w tygodniu. Do medytacji tej można wykorzystać jakąkolwiek muzykę czy dźwięki, pod warunkiem jednak, że nie będą one „dyktować” nam ruchów. Najlepsza może się tu okazać muzyka medytacyjna. Medytacje śmiechu Śmiech jest najbardziej naturalną i chyba najwspanialszą reakcją naszego organizmu. W końcu życie to jeden wielki żart J. Ważne jest, abyśmy nauczyli się iść przez życie z uśmiechem (nie oznacza to sztucznego, „społecznego” śmiechu), patrząc na wszystko, (a szczególnie na siebie) z dystansem. To teraz kilka „śmiechowych” ćwiczeń: Co rano po przebudzeniu, zanim otworzysz oczy, przeciągnij się, słodko ziewając. Po paru minutach, nadal z zamkniętymi oczami, zacznij się śmiać. Początkowo będziesz musiał robić to „na siłę”, ale próby te obudzą w końcu w Tobie szczery, prawdziwy śmiech. Spróbuj zatracić się w tym śmiechu. Jest to bardzo ciekawe ćwiczenie, które może odmienić cały Twój dzień, ba! Nawet i życie! J Jeśli masz z nim trudności, spróbuj kolejnego ćwiczenia: Po przebudzeniu się wstań z łóżka i idź jak najprędzej do łazienki. Spójrz w lustro – teraz masz bardzo dobry powód do śmiechu! Zacznij śmiać się sam z siebie przez kilka minut, patrząc na swoje podkrążone oczy, czy roztargane włosy J. Kolejnym ćwiczeniem jest śmiech w grupie. Usiądź w kręgu z przyjaciółmi. Niech jedna osoba powie „ha”. Następnie niech każda osoba z kręgu powtórzy po kolei „ha”. Kiedy już wszyscy powiedzą „ha”, pierwsza osoba mówi „ha ha” i kolejne osoby powtarzają za nią: „ha ha”. Po każdym „okrążeniu” dodajemy kolejne „ha”, aż w końcu każdy wyzwoli z siebie prawdziwe salwy śmiechu. Taką sesję warto nagrać J. Gwarantuję, że jej odsłuchanie wzbudzi w was jeszcze większy śmiech.
Na podstawie:
|